poniedziałek, 2 listopada 2015

Jak kupiliśmy NOWE MIESZKANIE w Warszawie

Długo zastanawialiśmy się co dalej, kiedy doszliśmy do wniosku, że nasze 25 metrów zaczyna nam doskwierać i czas na zmiany. Ponieważ oboje uznaliśmy, że skoro tak dobrze nam na warszawskiej Woli to czemu by tutaj nie znaleźć czegoś większego. Zaczęliśmy od rynku wtórnego i ku naszemu zdziwieniu w całkiem niezłym stanie mieszkania (z nowymi oknami i drewnianym parkietem) wychodziły znacznie taniej niż nie jedna nowa i znacznie mniejsza nieruchomość na obrzeżach Warszawy. Tylko co z tego skoro okolica i blok już nie prezentowały się tak pięknie. Doszliśmy do wniosku, że po 3 latach mieszkania w starym budownictwie mamy nieco dość tego wszechobecnego "patologicznego" klimatu. Prawda jest też taka, że w obecnym bloku miałam kiedyś swój kilkuletni epizod mieszkaniowy z rodzicami i znam pół budynku, a drugie pół zna mnie z podwórka, okolicznych drzew i trzepaków. Wprowadzka tutaj była więc dla mnie samą przyjemnością, bo dobrze wspominam tamte czasy. Szkoda tylko, że od tamtej pory nic się tutaj nie zmieniło albo zmieniło, ale na gorsze... Nie będę się rozwodzić o obsikanych i śmierdzących fajami klatkach, zataczających się sąsiadach i wiązankach lecących z co czwartego okna, bo mnie dorosłą osobę nawet to trochę bawi i mamy z tego z Szarlatanem czasem niezłą pompę. Fakt, że spodziewamy się dziecka, zmienił jednak nieco nasz sposób postrzegania tej dzielnicy jako dobre miejsce do wychowania małego Ziomeczka. Oczywiście pozostaje jeszcze rynek pierwotny. Dosłownie po drugiej stronie ulicy, budują się nowiutkie osiedla, mamy tam nawet swoje ulubione knajpki, ale primo ceny mieszkań zdecydowanie przekraczały nasze możliwości (od 7 do 9 tysia za metr), duo stawiają te molochy jeden na drugim i końca tego architektonicznego bałaganu nie widać! 

Wzdychaliśmy oczywiście do naszej ukochanej Saskiej Kępy i Żoliborza, ale i tutaj sytuacja była podobna jak w przypadku nowości na Woli. Za drogo i kropka. Trzeba było sobie odpuścić te modniarskie i klimatyczne lokalizacje :( Pokaże Wam jednak dla przykładu kilka 3 pokojowych mieszkań z inwestycji Artystyczny Żoliborz, które były elegancko rozplanowane, ale z pół miliona albo i więcej by trzeba było wydać na sam lokal z garażem, a gdzie wykończenie?! 


Zresztą powiedzcie mi po co komu dwa wielkie balkony, po 10m2 każdy lub jeszcze lepiej 10 metrowy balkon kiedy ma się ogródek!? Moim zdaniem po nic! Więc tym bardziej idiotyczne wydawało się nam płacić za coś takiego ;)



Najtaniej z oglądanych mieszkań wychodziło poniższe mieszkanie, na parterze oczywiście. Ale ten skośny salon z aneksem kuchennym większym o metr od naszego obecnego, zwalił mnie z nóg :P


Tym też sposobem skierowaliśmy nasze zainteresowanie w stronę Bemowa, gdzie jakiś czas temu nasi bardzo dobrzy znajomi wprowadzili się do nowego mieszkania :) Kiedy kolejny już raz z rzędu balowaliśmy u nich, sami zaczęliśmy poważnie myśleć o tej lokalizacji i znajdować plusy tej części Warszawy: 
- po pierwsze - moja najbliższa rodzina (w tym Mama) mieszka stąd rzut beretem (2 km, czyli 15 minut spacerkiem z wózeczkiem ;), w okolicy mamy też sporo znajomych,
- po drugie - bliskość trasy, którą jeździmy na wschód do rodziny Szarlatana i do pracy,
- po trzecie - w przeciągu najbliższych 8-10 lat dociągną tutaj drugą linię metra,
- po czwarte - bemowskie szkoły podstawowe plasują się na drugim miejscu w rankingach w Warszawie (wiem, że statystyki swoją drogą, a rzeczywistość swoją, ale lepsza taka wiedza niż żadna), dla porównania te na Woli prawie na ostatnim :P
- po piąte - mamy blisko do Kampinosu i innych okolicznych lasów, które są idealne na rowerowe wycieczki,
- po szóste - jest tu świetnie rozwinięta infrastruktura drogowa, usługowa, sportowa i rozrywkowa. Bemowo należy do jednych z najlepiej i najszybciej rozwijających się dzielnic w mieście,
- po siódme - dobrze ją znam i lubię, a Szarlatan swego czasu prowadził autorską audycje w Radiu Bemowo, więc też ma do niej sentyment :)
- po ósme - mogłabym tak długo, bo ciągle coś fajnego czytam na temat kolejnych projektów, które powstają lub wkrótce powstaną w tej dzielnicy lub w okolicy naszego bloku (np. szkoła podstawowa, przychodnia, nowoczesny park itd...:)

Pewnie zastanawiacie się co z pozostałymi dzielnicami? Szczerze, to oprócz wyżej wspomnianych nie braliśmy innych po uwagę. No może oprócz Pragi, która zmienia się na lepsze, ale jeśliby się tak zastanowić to jest swoim klimatem bardzo podobna do Woli, a my nie mamy ochoty wozić dziecka przez pół Warszawy do sensownej szkoły (chcę żeby tak jak my w dzieciństwe sama maszerowała z plecakiem do budy ;), a już tym bardziej za nią płacić, a tym właśnie mogło by to się skończyć. Rembertów, Wesoła, Wawer, Wilanów, Ursynów i Białołęka to dla nas jakiś koniec świata, w Ursusie i na Włochach miałam przyjemność mieszkać i nie jestem ich fanem. A inne dzielnice typu Mokotów, Ochota, Śródmieście to już dla nas ścisłe centrum, które na co dzień nie jest nam do szczęścia potrzebne i bez konkretnej potrzeby się tam nie zapuszczamy :)

Skoro zdecydowaliśmy już o lokalizacji, a uważam, że ta jest jedna z kluczowych spraw przy kupnie mieszkania. Zaczęliśmy obserwować pojawiąjące się jak grzyby po deszczu, nowe inwestycje. Na czym nam zależało?

- przede wszystkim na dobrym rozkładzie na małym metrażu (55-65 metrów), który sensownie pomieści 3 pokoje (dwie sypialnie + salon). Dlaczego nie większe? Bo po pierwsze lubimy małe mieszkania, a po drugie nie chcemy całych naszych dochodów wydawać na utrzymanie dużych przestrzeni, bo wolimy wydawać pieniądze na podróże i dobre restauracje ;) Zresztą mniejsze mieszkanie będzie łatwiej wynająć w przyszłości. 
- na widnej kuchni, otwartej na salon, pomiędzy którymi stanie duuuży rodzinny stół i wyspa :)
- na garderobie połączonej z mini spiżarnią <3 lub dodatkowym wc, które na takową można przerobić, 
- na dobrze doświetlonej stronie świata (mam na myśli południe i zachód),
- na klasycznej, niewysokiej (tak do 6 pięter abyśmy znali chociaż 1/3 sąsiadów) i schludnie zaprojektowanej inwestycji
- na ładnym widoku lub chociaż porządku architektonicznym za oknem ;)

Oczywiście tych założeń było dużo, dużo więcej, ale szybko przekonaliśmy się, że nie można mieć wszystkiego i nie uda się nam ich wszystkich spełnić :P


Pierwsze osiedle (nazwijmy je "Y"), które odwiedziliśmy zaraz po euforii w jaką wpadliśmy gdy zdecydowaliśmy, że ta okolica to nasze miejsce, zapowiadało się całkiem nieźle. Powyższy rozkład wydawał się nam sensowny. Nawet mieliśmy okazję oglądać identyczne mieszkanie we wcześniejszych etapach tej inwestycji. Jedyne co nas odrzucało od tego miejsca to fakt, że sprawiało wrażenie jakiejś zamkniętej komuny gdzie naście budynków ogrodzonych było jedną długą siatką ze szlabanem i ochroną przy wjeździe (naszym zdaniem zupełnie zbędnej o czym mieliśmy okazję się wielokrotnie przekonać, bo bez problemu udawało się nam wejść na osiedle za wjeżdżającym samochodem lub innym nieznanym nam mieszkańcem), a na internetowym forum mieszkańców omawia się każdego niemal przechodnia, który wydaje się im podejrzany i może być zagrożeniem dla reszty :P Co to, to nie! Daleka jestem od takiej fiksacji!

Powyżej przykład innego mieszkania z osiedla Y. Nie głupie, ale tak jak wspominałam odrzucaliśmy wszystkie bezokienne i wnękowe kuchnie.

O rozpoczęciu się sprzedaży osiedla "W" poinformowali nas znajomi, którzy mieszkają w tej okolicy i maszerując do pracy obserwują na co dzień sytuacje na okolicznych polach hehe ;D 


Pierwsze mieszkanie od razu przypadło nam do gustu. Było w nim wszystkim co się nam marzyło: fajny rozkład, widna kuchnia, garderoba, a nawet oddzielny wc, pokoje po kwadracie. Tylko niestety za oknami sypialni super market :/ Przeżyłabym już nawet te dwa balkony, ale na samą myśl, że za taką kasę miałabym widok na blaszany hangar, słabo mi się robiło :P  


Alternatywą było nieco większe mieszkanie z oknami na południowo-zachodnią stronę świata, ale uznaliśmy, że nie jest już takie fajne i trochę by trzeba było się na rzeźbić żeby zrobić z niego coś co nam odpowiada :P Chociaż nie powiem, parter z ogródkiem niczym boisko piłkarskie kusił...


Z oglądaniem osiedla "E" niestety spóźniliśmy się i długo nie mogłam sobie tego wybaczyć :((( Bo o ile sam rozkład mieszkań nie był idealny to 30 metrowe tarasy na dachu budynku skradły moje serce i byłabym skłonna zapomnieć o garderobie, pogodzić się z wąską sypialnią, dwoma balkonami czy pionowymi oknami z otwierającymi się od pasa w dół :P  





Kiedy zjawiliśmy się w biurze, wszystkie 6 tego typu mieszkań była już sprzedana lub zarezerwowana więc mogliśmy o nich zapomnieć :( Ciekawą propozycją wydawało się niewielkie 3 pokojowe mieszkanko na parterze ze 100 METROWYM ogródkiem! Ale chyba wyrwałabym sobie wszystkie włosy z głowy gdybym przez 3/4 roku patrzyła na te nieużywane hektary, a na co dzień miała do dyspozycji zaledwie 50 :P

Działkę obok budowało się osiedle "M", ale jego kolejny etap pojawił się w sprzedaży za późno z wielu względów, o których nie będę Wam opowiadać, to zbyt skomplikowane. A długo na niego czekaliśmy, bo:
a) oferowali bardzo konkurencyjne ceny w tej okolicy,
b) osiedla nie były grodzone,
c) mieszkania miały fajny rozkłady.



To dość zabawne, ale ceny które widzicie oznaczone rzymska cyfrą "I" były zarezerwowane dla pierwszych 30 klientów. Aby się jednak znaleźć w tej szczęśliwej liczbie należało zapisać się na listę społeczną i spać w namiocie pod biurem dewelopera na minimum 2 tygodnie przed ruszeniem sprzedaży haha :D Śmieszne, ale prawdziwe i nawet się na to trochę nastawialiśmy, ale dużo wcześniej, bo w momencie kiedy ruszyła sprzedaż nie mieliśmy już takiej możliwości i zobowiązaliśmy się finansowo do kupna naszego docelowego mieszkania :))) Zresztą kiedy wywiesili wielki bilboard, że do mieszkań dorzucają jeszcze rower to jakoś zaczęliśmy się zastanawiać czy to jakieś żarty czy poważna inwestycja :P

Osiedle "S" podobało się nam od początku. Może dlatego, że nasi znajomi, których często odwiedzamy mieszkają w pierwszym etapie więc zdążyliśmy się już do niego przyzwyczaić, a może dlatego, że było proste i uporządkowane, bez cudacznych pomysłów architektów co tu zrobić żeby się wyróżniało na tle innych ;) W każdym razie kiedy podjęliśmy starania o kupno pierwsze dwa były już praktycznie sprzedane, a w trzecim nie było zbyt wielkiego wyboru. Czekaliśmy więc cierpliwie na kolejny etap, przy okazji ostro oszczędzając. Kiedy na początku sierpnia otrzymałam telefon, że inwestycja rusza skakałam ze szczęścia bo znając ich dotychczasowe rozkłady wiedziałam, że na pewno coś wybierzemy!  

Parter z ogródkiem odpuściliśmy sobie od razu, bo po jakimś czasie doszliśmy do wniosku , że może i taki kawałek ziemi na osiedlu jest fajny, ale już samo mieszkanie na parterze nie. Przede wszystkim dlatego, że ma się wrażenie jakby mieszkało się na ulicy, bo ciągle ktoś łazi pod oknami (przetestowane u An w polskim mieszkaniu ;), pomieszczenia są dość ciemne, bo nad sobą ma się pion balkonów, a przed sobą kilkupiętrowy budynek (mówię akurat o tym konkretnym osiedlu), no i trzeba więcej wydawać na ogrzewanie. A skoro mam tak niedaleko Mamę z ogrodem i lasem za pasem to wolę do niej się przejść i spędzić miło czas razem :)  

Zastanawialiśmy się więc między tymi trzema opcjami...

1.

2. 

3. 



...i ostatecznie wygrała opcja ostatnia, czyli 56,57 m2 :) Dlaczego? Nie było łatwo, ale pewne rzeczy nas do tego zmusiły, a inne przekonały: 
- mieszkanie nr. 1 chociaż największe metrażem, to część wspólna (salon + kuchnia) nie różniła się niczym od mieszkania nr. 3. Jedna z sypialni była tylko nieco większa, za to druga wąska i długo co mi się nie podobało :P Poza tym mieszkanie w granicach naszych możliwości finansowych znajdowało się na I piętrze, a to oznaczało balkon nad bramą wjazdową do garaży, co z pierwszej ręki wiemy, że jest dość upierdliwe. Trochę ponachodziłam ludzi w poprzednich etapach i jeśli jest taka możliwość to polecam to zrobić ;) 
- mieszkanie nr. 2 chociaż najmniejsze metrażem, to znajdowało się od południa z ładnym widokiem na dziedziniec osiedla i plac zabaw :) Szkoda tylko, że było w kozim rogu dwóch budynków i z każdej możliwej strony okna i balkony sąsiadów - po prawej, po lewej, po przekątnej itd...do tego kuchnia maleńka i nie zakręcała już tak fajnie zlewem pod okno, a nawet jeśli byśmy tak zrobili to nie pozostanie tyle miejsca na duży stół z przemysłowymi lampami nad nim, który tak mi się marzy i wyspą, o której myśli Szarlatan (ale ja nie jestem przekonana, że się zmieści) :P Zresztą część wspólna wydaje się nam ważniejsza niż sypialnie, których raczej używa się głównie wieczorami do snu, a przez dziecko do ok. 7 roku życia praktycznie w ogóle bo wolą być razem z rodzicami :) 
- mieszkanie nr. 3 wygrało więc drogą eliminacji, ale im dłużej je oglądaliśmy tym więcej znajdowaliśmy w nim zalet :) A raczej zapomnieliśmy o jego wadach, z których największą jest chyba balkon i okna salonu wychodzące na ulicę. Póki co (i pewnie przez najbliższe 7-10 lat również) spokojną i dojazdową do osiedli, ale kiedyś ma tu powstać stacja metra więc pewnie ten ruch się zwiększy. Uznaliśmy jednak, że nie ma się co martwić o to co będzie za 10 lat, bo nawet nie wiadomo czy będziemy tam jeszcze mieszkać, a metro jest ogromną zaletą jeśli chcielibyśmy kiedyś oddać to mieszkanie pod wynajem. Na razie widok będzie na piękny sad, a niedługo potem na przeciwko stanie osiedle, które nie będzie wyższe niż nasze (czyli 6 pięter) i wizualnie też daje radę ;) Zresztą przy tak wielkim balkonie można pozwolić sobie na jakieś tuje czy pnącza, a i tak zostanie jeszcze miejsca na basen i leżaki :D No i przy tym metrażu mieliśmy możliwość kupić wyższe piętro więc sklepiki i kawiarnie pod nami nie będą dokuczać, a przydadzą się na co dzień :) 

Co do samego mieszkania, to może nie jest za duże, ale uważam, że świetnie rozplanowane, a kwadratowe pomieszczenia nawet małe są o niebo lepsze niż te większe, ale prostokątne! To akurat wiemy z autopsji, po kilku latach spędzonych w naszej kawalerce :) Okna salono-kuchni wychodzą na zachód, a nawet południowy zachód. Natomiast sypialnie na północny zachód. Więc światła nam nie zabraknie, ale będzie też gdzie odetchnąć gdyby te tropikalne upały stały się normą ;) Będziemy nanosić małe zmiany przed wprowadzką, bo np. ściana między kuchnią a salonem zostanie zlikwidowana, a wc powiększone na równi z wejściem do mieszkania i zamienione na garderobę ze spiżarnią XD Moje marzenie, w którym pomieszczę wszystkie nie ładne, ale niezbędne w domu w gospodarcze szpargały i jeszcze starczy miejsca na przetwory oraz rzadziej używane klamoty :D A wyglądać będzie to mniej więcej tak...


Czy już wiem gdzie, co i jak postawię oraz jak urządzimy to mieszkanie? Zdecydowanie nie! Pomysłów mam tysiąc na minutę i ciągle pojawiają się kolejne :P Ale ponieważ dużo czasu poświęcam teraz przeorganizowaniu i przygotowaniu obecnego mieszkania na przybycie Romy to nie zaprzątam sobie tym aż nad to głowy. Z urządzeniem nowego jeszcze zdążę, w końcu do odbioru pozostało nam jeszcze 14 miesięcy :P 

Pewnie wiele z Was uważa, że bez sensu kupować takie małe mieszkanie, skoro za taką, a nawet mniejszą kasę (myślę tu o kwotach 300-400 tysięcy) można wybudować sobie domek. Prawda jest jednak taka, że aby kupić działkę pod Warszawą w tej okolicy trzeba wyłożyć przynajmniej pół miliona, a doliczyć trzeba jeszcze budowę domu i jego urządzenie. Kupić gdzieś dalej byśmy nie chcieli. Bo oboje z doświadczenia wiemy, że dojazdy do miasta to marnotrawstwo czasu i pieniędzy. A porywać się na coś, na co nas nie stać to zupełnie nie w naszym stylu. Wolimy małe przytulne mieszkanie, ale w pełni urządzone niż wielki dom, który latami będzie wysysał z nas całą kasę i zanim zdążymy go urządzić to dzieci wyfruną, a my zostaniemy z pustą chatą ;) Do tego dochodzi fakt, że oboje "teoretycznie" posiadamy domy w podwarszawskich miejscowościach, więc nie ma sensu budować kolejnych, bo pewnie kiedyś staniemy przed wyzwaniem odremontowania ich lub postawienia w ich miejscu nowych :) Przynajmniej taką mam nadzieję, więc już dawno odpuściłam sobie pomysł na kupowanie jakiegoś starocia aby go odnowić, bo i takie pomysły chodziły mi po głowie :P

No to teraz Wasza kolej :) Mam nadzieję, że podzielicie się ze mną swoją opinią o naszym nowym mieszkaniu? Jak sądzicie, dobrego wyboru dokonaliśmy, a może wręcz przeciwnie o czymś zapomnieliśmy? Podzielcie się swoimi spostrzeżeniami to może nie my, ale ktoś inny na Waszych radach skorzysta :) 

Jeśli coś jest nieczytelne albo niezrozumiałe lub co gorsza zrobiłam błędy ortograficzne to wybaczcie i walcie śmiało (poprawie albo wyjaśnie od razu), ale pisałam ten post bardzo długo i na raty, a do tego I'm So Excited prawie jak przed pierwszą randką z Szarlatanem :D  


Wasza 
zakręcona

LU
Pin It

52 komentarze:

  1. Szczerze gratulujemy! Wybór wydaje się faktycznie bardzo dobry :)

    OdpowiedzUsuń
  2. też wybrałabym trójeczkę:) gratuluję podejścia do sprawy no i podjęcia decyzji:):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, nie było łatwo, ale kiedyś trzeba było podjąć tę poważną decyzje ;)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Hehe, ja wiem, małe mieszkanko :) Dziękuje!

      Usuń
  4. Fajne mieszkanie wybraliście, taki metraż nawet dla rodziny z dwójką dzieci na jakiś czas wystarczy, a jak piszesz łatwiej jest wynająć czy sprzedać mieszkanie tej wielkości niż większe.
    I Bemowo też lubię, fajna dzielnica, sporo zieleni i jakaś taka w ogóle bardziej cywilizowana niż Wola.
    Co do zamkniętych osiedli to jakaś choroba tego miasta. Nic to nie daje poza iluzją bezpieczeństwa i jakimś takim dodaniem fasonu, że mieszka się na zamkniętym osiedlu. Obok mojego osiedla było normalne osiedle to sobie ludziska zrobili zamknięte, żeby poczuć się wyżej. Paranoja.

    Gratuluję wyboru Lu, bo jak widzę drogę mieliście długą. I wyobrażam sobie jak oszalejesz wnętrzarsko gdy już je będziecie mieć :)

    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Renata :) Czy ja wiem czy tylko tego, chyba wszędzie jest podobnie. Chyba nie napisałam, że to nasze też jest ogrodzone, ale ponieważ my wybraliśmy z balkonem od zewnątrz to jakoś nie czuje jakbym kupowała mieszkanie na zamkniętym osiedlu :)

      Uściski!

      Usuń
  5. Gratulacje, na pewno będzie pięknie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Podobają mi się układy mieszkań od ostatniego dewelopera, bo dają duże pole do popisu pod względem kuchni. Jak ktoś chce, to może mieć oddzielna, a jak - tak jak Wy - otwartą, to też istnieje taka możliwość :) Myślę, że dokonaliście słusznego wyboru i nie mogę się doczekać kolejnych wpisów - o urządzaniu Waszego nowego lokum :)

    I jak najbardziej rozumiem wybór mieszkania, nie domu i popieram. Sama co prawda mieszkam w domu, ale tylko 4,5 km od centrum Gdańska, więc tragedii z dojazdami nie ma ;) Dom to jednak kupa pracy i jak ktoś tego nie lubi, to nie ma co na siłę się zmuszać, tylko dlatego że część osób twierdzi, że to się bardziej opłaca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, właśnie ten i deweloper "Y" dobrze to rozwiązał :) Można by nawet ich poprosić o jej niestawianie, ale kosztuje to tyle, że opłaca się bardziej to zrobić samemu :P Ja również nie mogę, ale najpierw będą o zmianach w obecnym mieszkaniu :)

      A to zazdroszczę, w Warszawie dojazdy to istna masakra po mieście, a co dopiero spod miasta :P Dokładnie tak, każdy ma swoje priorytety :) Nie chodzi o to, że tego nie lubimy, bo marzy się nam dom, ale nie teraz, może kiedyś :)

      Dzięki!

      Usuń
  7. Dobry wybór ;)
    Bronię 2 wielkich balkonów na ŻA: mogę spokojnie myć te swoje wielkie połacie okien stojąc po prostu na krześle na balkonie. A że jeden z nich jest totalnie nieużywany - trudno ;D
    Niestety na fejsbukowej grupie mieszkańców ŻA ciągle jakieś dziwne awantury (od "zakazać dzieciom gry w piłkę" po wyzywanie się od cebulaków i buraków...). Życzę Wam lepszego towarzystwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo proszę, zatem jesteśmy niedalekimi sąsiadkami :) Hehe no zawsze to jakiś plus ;) Ale z tą grupą to niezła przeginka, lepiej chyba w ogóle się w to nie bawić, bo anonimowo ludzie są obrzydliwi i wylewają na innych pomyje, więc i tak nie wygrasz :P Życzę mimo wszystko fajnych sąsiadów zwłaszcza na spacery ;)

      Usuń
  8. Raz jeszcze gratuluję fantastycznego wyboru! Jak tylko zobaczyłam projekt Waszego mieszkania przed wprowadzonymi zmianami to pomyślałam o likwidacji ściany między kuchnią a salonem :D
    Metraż mnie nie dziwi. Chociaż zawsze mieszkałam w domu to kiedy szukaliśmy z M. mieszkania rozglądaliśmy się za podobnymi. Szkoda czasu na sprzątanie większych i szkoda kasy na ich utrzymanie. Co prawda nasza sytuacja mocno się zmieniła, bo zamiast w bloku mieszkamy na piętrze domu dwurodzinnego i metrów nam nie brakuje, ale większości nie używamy. Mamy trzy wolne pokoje, jeden za jakiś czas zajmie Rozwielitka (robocza nazwa naszego potomka), ale dwa są totalnie zbędne i sprzyjają jedynie zagracaniu. Poza tym ogrzewanie tylu metrów też kosztuje i podejrzewam, że mocno to odczujemy :) Dlatego gratuluję rozsądku oraz tych pustych ścian i podłóg, na których będziesz się mogła wnętrzarsko wyżyć :D a czas do odbioru zleci niesamowicie szybko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz jeszcze bardzo dziękuje i Tobie równiez gratuluje, chociaż czegoś zupełnie innego ;)

      Dobrze prawisz, właśnie tak to jest i nie to, że sobie to wymysliłam tylko tez miałam okazję mieszkać w kilku domach i zawsze kończyło się tak samo. Nieużywne, zagracone, nie dokoćzone i można by tak długo...A ja właśnie chcę tego uniknąć, bo uważam to za kompletny bezsens :P

      Dzięki raz jeszcze i mam nadzieję, że u Was mimo potencjału tak nie będzie i poradzicie sobie z tym tematem lepiej :)

      Pozdrawiam!
      Lu

      Usuń
  9. Bardzo rozsądny układ :) Szczerze polecam dwuskrzydłowe drzwi przesuwne do kuchni. Wygląda jak aneks, a w każdej chwili można zamknąć i nie musieć sprzątać ;-)
    Oglądając nowe mieszkania zawsze nasuwa mi się pewna zależność. W starym budownictwie na 64 metrach mam 4 pokoje (zmienione na 3), osobną kuchnię, łazienkę 8metrów (już po zmianach ;-)) i dużo okien. W nowym na tym samym metrażu często są dwa pokoje plus salon z kuchnią bez opcji ich rozdzielenia i gigantyczny przedpokój - po co to komu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za radę, ale mi jakoś nie przeszkadza bałgan, zresztą nie należymy do osó które zostawiają po sobie nieporządek mimo wszystko, a zapachy gotowania rozchodzące się po domu to sama przyjemność, no może opróc zplacków ziemniaczanych :P

      Coś w tym jest, ale jak widać są jeszcze tacy deweloperzy, którzy proponują normalne rozkłady i nam na aszczęście udało się takiego znaleźć :)

      Usuń
  10. gratuluję wyboru :-) O tej ścianie od razu pomyślałam że do wyburzenia ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje :) Widać mam podobne podejście do tematu :)

      Usuń
  11. gratuluje Lu : ) to wielka i excited sprawa :) aaaaa będzie super
    cieszę się razem z tobą, bo wiem jakie to wielkie przeżycie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem, że ty wiesz jak mało kto :D W końcu ciągle jesteś na świeżo w temacie! Dziękuje!

      Usuń
  12. Też patrzyliśmy na podobne metraże z myślą o nas (czyli 2+2) :) W kontekście MDM się zastanawialiśmy, ale na razie odłożyliśmy poszukiwania - jednak te najtańsze mieszkania (do MDM) są w najgorszych lokalizacjach.. że szkoda gadać! Mamy gdzie mieszkać, taka desperacja jeszcze nas się nie chwyta.
    Waszej lokalizacji nie znam, ale rozkład wydaje się super! Pomysł ze schowkiem/spiżarnią zamiast wc to strzał w dziesiątkę! Tak też było w poprzednim mieszkaniu, w którym mieszkaliśmy (też u dewelopera miało być wc osobno, a w końcu była łazienka + schowek + garderoba jeszcze jakoś wygospodarowana. I to było mistrzostwo świata! Schowek to najważniejsze pomieszczenie w domu :D Bardzo mi go brakuje! <3 Okna na dwie strony świata to też istotne. Wygląda fajnie :) Już nie mogę się doczekać zdjęć z odbioru :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda a szukałaś właśnie na Bemowie, tutaj każdy deweloper zawsze wygospodarowuje kilka takich mieszkań? :) Chyba, że to dla Was za daleko, bo to właśnie każdemu co innego leży.

      Dzięki, oooo tak zgadzam się, to będzie moje ulubione i najważniejsze miejsce w domu haha <3

      Usuń
  13. Super! gratulacje:) Wasze poszukiwania i analiza na pewno będą też pomocne dla osób które obecnie są w temacie poszukiwania własnego m3;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Ania :) Taką mam nadzieję!

      Usuń
  14. raz jeszcze gratuluję. świetny wybór. ciekawy rozkład, metraż, otwarcie na dwa kierunki świata. bardzo dobry wybór podziwiam tak rozsądne podejście do tematu u młodych ludzi.
    cieszę się razem z wami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje Kochana :) Czy ja wiem czy takich młodych ;) Buziaki!

      Usuń
  15. Mam dokładnie takie jak wy podejście do tematu. Na takim metrażu da się spokojnie żyć, zwłaszcza, że macie fajne ustawienie pokojów. Wydaje mi się że wybraliście najfajniejsze mieszkanko z wszystkich które pokazałaś. Na pewno będzie Wam się świetnie mieszkać. A 14 miesięcy szybko zleci ;)
    P.S. Pomysł ze spiżarką polecam. Żałuję, że moja nie jest odrobinę większa, żeby pomieścić więcej klamotów, ale ta u was zapowiada się idealnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Marta :) Też mi się tak wydaje, zwłaszcza przy dziecku, nasze życie nabierze innego tempa :P Ale tak czy siak, nie musimy mieć wszystkiego na raz, na już, więc w ogóle się tym nie martwię :) Dzięki że wpadłaś potwierdzić nasz wybór!

      Usuń
  16. Gratki dla Was :-) Dwustronne- czad! A to chyba rzadkość nawet teraz. Dobrze, że wyburzysz ścianę- będzie super przestrzeń dzienna z mega wyspą! A na którym piętrze mieszkanie? Bo chyba nie napisałaś albo nie widzę ;-) Jeśli chodzi o sam układ, to mi się najbardziej spodobała opcja pierwsza ze względu na centralne usytuowanie łazienki- z każdego miejsca jest do niej podobna odległość, u Was jest taka z boku, stąd pewnie to osobne wc, ale fakt tej bramy to rzeczywiście spory minus- w moim bloku również jest hala garażowa (z drugiej strony bloku) i jak idę np. do sklepu, to jest wiecznie otwarta i piszczy czujka, bo np. ktoś ma jakiegoś starego golfa na gaz i tak nadymił, że ze względów bezpieczeństwa brama się nie zamknie- wtedy nie dość, że śmierdzi, to jeszcze piszczy tak długo, aż się wywietrzy- zawsze współczuję wtedy tym nad tą halą. A i nieraz w tym momencie było kilka kradzieży aut, bo można wejść tam wtedy z buta i wyjechać czymkolwiek (dlatego też miejsca w hali ne kupiłam, bo nie mamy tam żadnego monitoringu, jest tylko na miejsca naziemne).
    Dobrze, że zrezygnowałaś z ogródka- choć brzmi to fajnie, to nie polecam- mieszkałam rok w takim na nowym osiedlu i już nie mówiąc o tym, że każdy się gapi (nawet odruchowo- z ulicy czy z górnych pięter), jak się, dajmy na to, opalasz, to jeszcze co rano miałam kiepy na tej trawie, a raz nawet puszkę po łomży- modliłam się, żeby już się wynieść wyżej.
    U Wawie to chyba teraz takie Powiśle na topie, nie? Braliście pod uwagę? Ceny pewnie tam zabójcze, jak na modną dzielnię :-P Kurde, drogo w Stolicy nie ma co, u nas w Gd to po 4 tys./m2 teraz mieszkania. Bemowa nie znam, ale jako rdzenna mieszkanka masz na pewno obcykane tereny :-)
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heja, hej, dzięki za potwierdzenie moich obaw co do ogródka i hali garażowej :) Właśnie takie durne sprawy potrafią skutecznie zniechęcić do wyboru wcale nie głupich mieszkań :P Tak Powiśle to tez atrakcyjna dzielnica, ale to centrum więc tez ceny z kosmosu i nawet się nad tym nie zastanawialiśmy. Weź mnie nie denerwuj z tymi cenami w innych miastach, bo to dopiero jest poronione :/ Bo niby czemu u nas tak drogo jak zarobki wcale nie są o kilak tysięcy wyższe niż w innych miastach :P

      Pozdrowienia!

      Usuń
  17. Zakup mieszkania to ważna decyzja... Ja moją podjęłam szybko - oglądając jedno mieszkanie. Miłość od pierwszego wejrzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa i to się zdarza, gdybym miała okazję i czas oglądać wiele mieszkań może i to by się zdarzyło :) Gratuluje!

      Usuń
  18. Zgadzam się, że szkoda kasy na ogródki skoro dookoła jest tyle fantastycznych miejsc - bliżej czy dalej. W ogródek - jakby nie było - i tak sąsiad z wyższego piętra będzie zaglądał... Najważniejsze by dobrze czuć się u Siebie po prostu wtedy metraż i rozkład pokoi nie są najważniejsze.
    Sama stoję jeszcze przed zakupem mieszkania - i słabo mi się robi jak pomyślę z jakimi kosztami się to wiąże - nie tylko finansowymi :) :):)
    Na pewno będę podglądać meblowanie - by mieć dużo inspiracji jak już sami zdecydujemy się na wyprowadzkę z naszej kawalerki.
    Trzymam kciuki i serdecznie pozdrawiam.
    Natka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację z tym układem, ale jeśli mozna wybrać to co się lubi to warto wybrać jak najlepiej :)

      Jeśli sama stoisz przed wyborem mieszkania to mam nadzieję, że przydadzą Ci się nasze rozważania, a potem posty z wykończeniem mieszkania :)

      Pozdrowienia dla kawalerkowiczki ;)
      Lu

      Usuń
  19. Masakra.... Ja kupiłam kawalerkę i nie w Warszawie i już mi kredyt ciąży. Warszawa mnie przeraża
    http://pomocnania.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe a mnie ceny, ale samo miasto już nie ;) Powodzenia!

      Usuń
  20. Gratuluję wyboru! Bemowo super dzielnica, dużo zieleni i nie aż tak w centrum, a ponadto dużo nowych osiedli się buduje :) Powodzenia w urządzaniu mieszkania życzę, oby było tak śliczne jak poprzednie :) Czy Wasze mieszkanie buduje firma Nexity? Bo zastanawiałam się nad kupnem nowego mieszkanka u nich, ale w innej części Warszawy? Z góry dziękuję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heja :) Dzięki za miłe słowa :) Nie, naszego mieszkania nie buduje Nexity i dobrze, bo ktoś na facebooku potwierdził nasze przypuszczenia, że nie jest to poważna firma więc i Tobie nie polecam! - "ja mogę powiedzieć jedno, kupiłam mieszkanie na bemowie i NIE polecam developera który teraz buduje na jana kazimierza i kolejną na dywizjonu i na batalionów chłopskich - NEXITY" :)

      Usuń
    2. Dzięki, zawsze przyda się taka opinia osób, które już miały co nieco rozeznania w tych mieszkaniowych sprawach i zasadach :) Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam

      Usuń
  21. Jak ja bym tak wybierała i wybrzydzała to w Poznaniu nic bym nie znalazła. Wybrałam mieszkanie o metrażu 41m2 i nie wiem dlaczego przeszkadzało wam otoczenie przez sąsiadów? Moje mieszkanie będzie usytuowane w środku budynku jakby narożnie (budynek ma kształt litery E bez środkowej kreski i moje mieszkanie jest w załamaniu) wolę to niż balkon na ulicę albo co gorsza PLAC ZABAW :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja wybierałam i wybrzydzałam i znalazłam :) Każdy ma inne preferencje i potrzeby, ty by nie chciała na ulice i plac zabaw, a ja na odwrót w kozim rogu i nie widzę w tym nic złego ;) Pozdrawiam!

      Usuń
  22. Świetny wybór! :) Nie mogę się doczekać aż zaczniecie je urządzać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, ja też :) Chociaż przez to, że obecne mieszkanie mi zajmuje sporo czasu, w ogóle nie mam czasu o tym myśleć :P Pozdrawiam!

      Usuń
  23. gratuluję zakupu :)

    www.qamille.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Super, ze tutaj trafiłam :) właśnie kupilismy 53m układ prawie identyczny. Chętnie będę zaglądać po inspiracje na wykończenie mieszkania:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo interesujący wpis. Widzę, że dużo czasu zostało poświęcone na jego przygotowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wpis bardzo dobry. Sama rozglądam sie właśnie za jakimiś apartamentami w Warszawie, ale nie wiem do końca, ile kosztuje wyposażenie. Poza tym jestem jeszcze na etapie poszukiwania inspiracji. Czy ktos jeszcze zagląda na ten post i mógłby mi coś doradzic? :) Czy styl art deco jest w modzie?

      Usuń
  26. Cześć! :)
    Ten wpis dodatkowo inspiruje mnie do zakupu własnego mieszkania. Muszę sprawdzić ceny mieszkań deweloperskich i ocenić jakie warunki kredytu mogę otrzymać. Osobiście marzy mi się w końcu zamieszkanie we własnym mieszkaniu, od A do Z wykończonym według mojego gustu.

    OdpowiedzUsuń
  27. Warszawa to z jednej strony spore możliwości a z drugiej sporo obowiązków i szybkie tempo życia. No ale też ogrooomna możliwość rozwoju. Kiedyś mi sie zamarzył wyjazd do nieco mniejszego spokojniejszego miasteczka i niestety szybko wróciłam do siebie. Zupełnie inny rynek pracy. U siebie mam sporo profitów, choćby regularne szkolenia dla firm. W Warszawie to chyba podstawa, a np w Rzeszowie nadal często jest inna mentalność i rynek pracodawcy, który robi łaskę, że zatrudnia.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...